Ogród

17 Sty 2019

Sztuczne nawadnianie pól

Rolnicy i osoby, które zajmują się uprawą owoców i warzyw na większą skalę, doskonale zdają sobie sprawę, że efekt ich pracy często nie zależy od nich, a od warunków pogodowych. Nawet najlepsze metody upraw i nawożenia, dbałość wszelkie zabiegi profilaktyczne oraz zwalczające choroby czy szkodniki nie wystarczą, jeżeli w sezonie wegetacyjnym pojawi się susza lub wręcz przeciwnie – na polach będzie stała woda.

Największym dramatem nie tylko dla rolników, ale również sadowników i właścicieli gospodarstw warzywniczych jest susza, która pojawia się latem w trakcie wzrostu i dojrzewania rośli oraz tuż przed zbiorami. Powody do zmartwień mają też właściciele ogrodów i działek, którzy uprawiają warzywa i owoce na własne potrzeby. Nadmierna susza powoduje, że w roślinach zaburzone są wszystkie procesy życiowe, nie wykształcają się one prawidłowo i bardzo często szkody w uprawach sięgają kilkudziesięciu procent. Biorąc pod uwagę wszystkie koszty prowadzenia takich upraw, rolnicy notują potężne straty, gdyż sporo wkładają w uprawy, a później nie są w stanie na nich zarobić. Aby choć w pewnym stopniu zapobiec suszy i jej negatywnym skutkom, dobrym rozwiązaniem może być sztuczne nawadnianie pól. Trzeba jednak pamiętać, że taka opcja nie zawsze jest możliwa.

Pomysł nawadniania pól pojawił się już tysiące lat temu

Sztuczne nawadnianie pól nie jest wymysłem naszych czasów. Już starożytne cywilizacje, które swoją działalność opierały na rolnictwie, właśnie w taki sposób radziły sobie z brakiem wody. Nikogo przecież nie dziwi, że największe państwa powstawały w dolinach największych rzek. Wodę z tych rzek można było bowiem wykorzystać do nawadniania pól poprzez poprowadzenie odpowiednich rowów melioracyjnych. Obecnie taka gospodarka nie za bardzo się sprawdza i bardzo często niewłaściwie prowadzone rowy melioracyjne są powodem narastającej suszy, gdyż woda nie jest rozprowadzana po polach w sposób równomierny. Dzisiejsze rolnictwo i ogrodnictwo poszło krok do przodu i do nawadniania pól wykorzystuje różnego rodzaju sztuczne systemy nawadniania, oferowane przez wyspecjalizowane firmy.

Dodatkowy koszt prowadzenia uprawy

Nawadnianie pól uprawnych, sadów i ogrodów nie jest tanie i trzeba liczyć się z tym, że znacznie podwyższy koszty prowadzonych upraw. Podczas gdy nawadnianie sadów czy niewielkich pól, na których uprawiane są poszczególne warzywa jest dosyć popularne, w przypadku wielkopowierzchniowych pól, na których uprawiane jest zboże systemy nawadniania stosowane są dosyć rzadko. Jest to bowiem bardzo kosztowne i skomplikowane. Niewielkie gospodarstwa, które mają na to odpowiednie środki, mogą sobie pozwolić na zainstalowanie deszczownic, linii kroplujących czy różnego rodzaju zraszaczy, jednak trudno sobie wyobrazić, by w takie systemy zostały wyposażone kilkusethektarowe pola z pszenicą czy rzepakiem. Jest to bowiem rozwiązanie całkowicie nieopłacalne.

Szeroki wybór systemów nawadniających

Wśród sztucznych systemów nawadniania plantacji można wyróżnić całkiem sporo urządzeń i instalacji, które mają zróżnicowane działanie. W sadach, ogrodach i na plantacjach warzywnych stosowane jest przede wszystkim nawadnianie kropelkowe, deszczowanie i zalewanie, a także zraszanie nadkoronowe i podkoronowe wykorzystywane w przypadku drzew i krzewów owocowych. Właściciele sadów i ogrodów najchętniej w ostatnim czasie wybierają systemy nawadniania kropelkowego. Składają się one z długich węży, które układane są wzdłuż grządek czy krzewów uprawnych. Węże te są wyposażone w szereg otworów, przez które spływa woda. Dzięki temu rośliny dostają regularnie porcję wody i mogą się uniezależnić od wody deszczowej, która pojawia się zwykle dosyć nieregularnie. Jeśli w danym sezonie panuje susza, systemy nawadniania kropelkowego są intensywnie eksploatowane, jednak w razie potrzeby można je wyłączyć, aby nie marnować wody i nie powodować, że rośliny będą podtopione. Nadmiar wody jest bowiem niemal równie groźny, jak jej niedobór. Jeśli system nawadniania będzie dostarczał zbyt dużo wody, korzenie roślin zaczną butwieć i gnić, co spowoduje, że zbiory i tak będą kiepskie. Jeśli więc posiadamy system automatycznego zraszania, warto go wyłączać na czas deszczu, gdyż wtedy woda deszczowa spełni rolę najlepszego zraszacza.

Deszczownie i zraszacze

Starszym, ale również dosyć często stosowanym sposobem sztucznego nawadniania pola są mobilne deszczownie. Sprawdzają się one w sadach, ogrodach oraz na polach uprawnych o niezbyt dużej powierzchni. Deszczownie to w rzeczywistości duże zbiorniki na kółkach, do których podłączone są węże o długości nawet 200-300 metrów. Są one bardzo wydajne, działają na zasadzie pompowania wody na poszczególne partie pola. Dobra deszczownia do sprawnej i wydajnej pracy potrzebuje dosyć mocnego agregatu, który również generuje dodatkowe koszty. Natomiast typowe zraszacze, które również znajdziemy w ofercie producentów systemów nawadniających, najczęściej używane są w sadach i ogrodach do podlewania warzyw i owoców.

Każda z form nawadniania wiąże się z dodatkowymi kosztami związanymi przede wszystkim z zakupem wszystkich niezbędnych urządzeń, a także z wykorzystywaniem dużych ilości wody. Przed zainstalowaniem konkretnego systemu warto sobie przekalkulować, czy zyski, jakie będziemy mieć z roślin uprawnych na pewno będą wyższe niż koszty nawadniania dużej powierzchni pola. Może się bowiem okazać, że nawadnianie, choć z pewnością skuteczne, w wielu przypadkach będzie po prostu nieopłacalne.

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą nawadniania ogrodów